Moja historia o tym… jak dług wpływa na rodzinę

Sytuacja nadmiernego zadłużenia powoduje same nieprzyjemne emocje. Strach, stres, desperacja, napięcie… to tylko niektóre z nich. Jednak, co gorsze, negatywne odczucia wpływają nie tylko na Ciebie, ale na wszystkich Twoich bliskich, a zwłaszcza na rodzinę. Tak właśnie stało się w przypadku pana Zygmunta. Przeczytaj jego historię by dowiedzieć się, co się stało.

Zaczęło się dość gwałtownie, a mianowicie – straciłem pracę. Szczerze powiem, że trochę się tego spodziewałem… W pracy od jakiegoś czasu chodziły plotki, że będą zwolnienia. A ja, zamiast się przejąć i zacząć gromadzić oszczędności na wszelki wypadek, albo rozglądać się za drugą pracą – zlekceważyłem to, bo nie chciałem przyjąć do wiadomości, że może mnie to spotkać. I wiecie co… zostałem zwolniony. Zapowiadały się ciężkie czasy.

Utrata pracy to przykre i często zaskakujące zdarzenie do którego nie możemy się dobrze przygotować, szczególnie pod względem finansowym. Dlatego warto zadbać o plan awaryjny i szczegóły uzgodnić z najbliższymi.

Z początku robiłem dobrą minę do złej gry. Z żoną postanowiliśmy, że póki nie staniemy na nogi, weźmiemy pożyczkę. I tak się zaczęła nasza spirala kredytowa… Nie było lekko. Dług za długiem, żona coraz bardziej zestresowana, ja też byłem istnym kłębkiem nerwów. Zaczęliśmy się coraz częściej kłócić. Czy wziąć następny kredyt, czy sprzedać samochód? Ale przecież oboje potrzebujemy środka transportu… Co dalej? Oczywiście wszystkiemu przyglądał się nasz siedmioletni synek, który, rzecz jasna, od razu zauważył, że coś jest z rodzicami nie tak. Po pewnym czasie zaczął pytać: „tato, mamo, dlaczego jesteście smutni?” Nasza złość i desperacja zaczęła przenikać także jego życie, wpływać na jego nastrój. Nic dziwnego! Dzień w dzień widział smutnych rodziców, którzy tylko siedzą z kalkulatorami w rękach i liczą pieniądze. Tak dłużej nie mogło być! Nie mogłem pozwolić na to, żeby moje długi wpływały na moją rodzinę.

Decyzja pana Zygmunta była bardzo dobra. Często właśnie potrzebujemy motywacji z zewnątrz, żeby zauważyć, jak poważne są nasze problemy. Wtedy z pomocą przychodzą firmy, które przejęły nasz dług.

Dostaliśmy list od firmy, która zarządzała naszym zadłużeniem. Dla niektórych może to wydawać się nieprzyjemną wiadomością, ale ja wiedziałem, że to dla mnie ostatnia szansa. Skontaktowałem się z doradcą terenowym i ustaliliśmy termin spotkania. Podczas bezpośredniej rozmowy zawarliśmy ugodę i zaplanowaliśmy ze szczegółami, jak będzie wyglądała spłata mojego zadłużenia. Rozłożyłem swoje długi na możliwe do spłaty raty. Odetchnąłem z ulgą, bo wiem, że zaczniemy w końcu wychodzić na prostą. I zamiast siedzieć z rachunkami w kuchni, pójdę z synkiem pograć w piłkę!

 

2 thoughts on “Moja historia o tym… jak dług wpływa na rodzinę

  1. Leszek pisze:

    Początek akapitu: „Zaczęło się dość gwałtownie, a mianowicie – straciłem pracę” …. i już wiesz ze historia dotyczy długów…prawie każdy wpada w długi z powodu utraty stałych dochodów.

    1. monia pisze:

      No niekoniecznie, czasami to po prostu wynik czystej głupoty ludzi, którzy biorą chwilówki na jakieś zachcianki…

Comments are closed.