Moja historia o tym, jak kredyt hipoteczny wpędził mnie w dług

Kto z nas nie marzy o własnym M? Niestety nie każdy może sobie na nie pozwolić. Dlatego też coraz więcej osób decyduje się wziąć kredyt hipoteczny. Czy to dobra decyzja? Pan Józef na własnej skórze doświadczył tej mniej pozytywnej strony pożyczki. Przeczytaj jego historię i zobacz, jak sobie z tym poradził.

O własnym domu marzyliśmy z żoną od dawna.  Choć wynajęliśmy dwupokojowe mieszkanko w centrum i żyło się nam się całkiem dobrze, ta tęsknota za „swoim” pozostała. Gdy odchowaliśmy dzieci, postanowiliśmy z żoną, że nadszedł czas na poważną decyzję. Wypełniliśmy wszystkie formalności i wzięliśmy kredyt hipoteczny na budowę domu.

Kredyt sam w sobie jeszcze nie jest niczym złym. Czasami jest wręcz zalecany, bo może uzdrowić domowe finanse i pozwolić spełnić życiowe marzenie. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy zalegać ze spłatą zadłużenia…

Na początku wszystko układało się bardzo dobrze – zaczęliśmy budowę, byliśmy pełni zapału i nadziei, że już wkrótce przeprowadzimy się do nowego domu. Ale wiadomo, jak to jest z budowami – zazwyczaj ciągną się bardzo długo. A za coś żyć przecież trzeba. Wstyd się przyznać, ale zaczęliśmy zalegać ze spłatą rat za kredyt. I tak zaczęły się kłopoty. Żeby nie mieć jeszcze większych problemów braliśmy kolejne pożyczki, żeby pokryć niespłacone raty… Po pewnym czasie zaczęła się z nami kontaktować firma windykacyjna KRUK. Nie wiedziałem, co robić.

W takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem jest współpraca z firmą zarządzającą wierzytelnościami. Dla przykładu, misją wspomnianej firmy KRUK jest wsparcie osób zadłużonych. Warto skorzystać z tej pomocy i przede wszystkim nie unikać kontaktu.

Razem z żoną postanowiliśmy odpowiedzieć na list od KRUKa. Teraz wiem, że to było najlepsze, co mogliśmy zrobić. Rozłożyliśmy swój dług na raty i powoli, powoli spłacamy nasze zadłużenie. Jeszcze kilka miesięcy temu nie uwierzyłbym, że nasze zadłużenie jest możliwe do spłaty. Teraz pozytywnie patrzymy w przyszłość. Budowę domu musieliśmy nieco odłożyć w czasie, ale przynajmniej mam pewność, że kiedyś, gdy spłacimy wszystkie raty, z nową energią będziemy ją kontynuować.