Moja historia o tym, jak nauczyłem się rozmawiać z dziećmi o pieniądzach

Temat pieniędzy to temat tabu. Takie podejście do finansów niestety jest wciąż bardzo popularne w wielu polskich rodzinach. Konsekwencje? Lekkomyślne nastawienie do wydatków oraz niepotrzebnie zaciągane kredyty, które prowadzą do zadłużenia. Aby uchronić swoje dzieci przed podobnymi niekorzystnymi decyzjami, dobrze jest zacząć ich finansowe wychowanie najszybciej, jak to możliwe. Przeczytaj historię pana Adama i zobacz, jak udało mu się nauczyć swoje dzieci oszczędzania.

W moim rodzinnym domu zawsze panowała niepisana zasada, że o pieniądzach nie powinno się rozmawiać. Po prostu nikt nigdy nie nauczył mnie, jak powinno się oszczędzać. Gdy dorosłem, zacząłem żyć w przeświadczeniu, że utrzymanie pieniędzy nie jest trudnym zadaniem, a sposobem na brak środków jest szybka pożyczka. Dlatego gdy pojawiły się pierwsze kłopoty finansowe, bez wahania wziąłem „chwilówkę” w parabanku.

Brak finansowego wychowania bardzo często skutkuje właśnie takim lekkomyślnym zachowaniem, przez co coraz więcej młodych ludzi decyduje się na zobowiązania, których nie są w stanie później uregulować. Konsekwencjami takiego podejścia jest coraz większe zadłużenie Polaków.

Jak łatwo można było się domyślić, mój całkowity brak umiejętności zarządzania pieniędzmi wpędził mnie w końcu w spore zadłużenie. Na szczęście razem z żoną zaczęliśmy aktywnie szukać pomocy i zdecydowaliśmy się podpisać porozumienie ratalne z firmą windykacyjną KRUK. Aby co miesiąc oddawać ustalone raty, po prostu musiałem nauczyć się oszczędzać. Nie było łatwo, ale moja determinacja, upór i wsparcie żony doprowadziły do tego, że stałem się prawdziwym specjalistą w oszczędzaniu.

Wtedy zrozumiałem, że już dziś mogę sprawić, by moje dzieci w przyszłości nie popełniły takich samych błędów, co ja. Postanowiłem zatem, że zacznę z nimi otwarcie rozmawiać o finansach. Znalazłem w internecie wiele przydatnych porad na ten temat i ustaliłem konkretną listę tematów, które chcę poruszyć. Przede wszystkim zaczęliśmy od wpojenia dzieciakom, że pieniądze nie spadają z nieba oraz tego, że na wszystko trzeba zarobić odpowiednią kwotę. Następnie ustaliliśmy jasne zasady przyznawania kieszonkowego.

Po kilku miesiącach zauważyłem, że moi synowie stali się bardziej odpowiedzialni i coraz lepiej zarządzają swoimi funduszami. Bardzo się z tego powodu cieszę i mam wielką nadzieję, że w przyszłości nie popełnią moich błędów!