Moja historia z rzekomo przedawnionym długiem

Bardzo często możemy spotkać się z opinią, że długów nie trzeba spłacać, bo prędzej czy później się one przedawnią. Wiele osób nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że w rzeczywistości nie istnieje coś takiego, jak przedawniony dług. Brak tej wiedzy skutkuje jeszcze większym zadłużeniem, a nawet problemami przy podjęciu kredytu. Taka historia przytrafiła się pani Ewelinie.

Któregoś dnia, jak jechałam na uczelnię, złapał mnie kontroler i wlepił mandat. Pomyślałam: jak nie zapłacę, to nic się nie stanie. I tak zostawiłam sprawę samej sobie. Mandat wzięłam, ale nawet na niego nie spojrzałam. Wrzuciłam na dno szafki i już. Po kłopocie. Co prawda męczyły mnie czasami wyrzuty sumienia, ale stwierdzałam, że i tak mnie nie stać na te 120 zł. Na dodatek koleżanka powiedziała mi, że ten dług i tak się przedawni. Jasne, dostawałam powiadomienia od firmy windykacyjnej, ale nie traktowałam ich poważnie. Byłam pewna, że jak się przedawni, to już mi wszystko ujdzie na sucho.

Niestety, tak myśli wiele osób, a właśnie niezapłacone mandaty za jazdę bez biletu są jednym z najczęstszych powodów popadania w długi przez młodych ludzi. Inne przyczyny to zaległe rachunki telefoniczne czy niespłacone kredyty studenckie. Na przykład firma KRUK, największa w Polsce firma windykacyjna, obsługuje w swoich rejestrach ponad 400 tysiące spraw osób w wieku od 18. do 30. roku życia. Warto uzmysłowić sobie, że konsekwencje takiego lekkomyślnego podejścia do finansów mogą mieć nieprzyjemne skutki.

No i doigrałam się. Na ostatnim roku studiów przyszedł czas, że postanowiłam wziąć kredyt. Brakowało mi już pieniędzy, planowałam dłuższą wycieczkę po obronie magisterki i potrzebowałam zastrzyku gotówki. Poszłam do banku i zapytałam o możliwości pożyczki. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy okazało się, że… kredytu wcale nie dostanę. Powód? Widnieję w rejestrze dłużników na tzw. „czarnej liście”. Okazało się, że ten rzekomo przedawniony dług dalej istnieje. A ja w rejestrze osób zadłużonych dalej tkwię jako dłużnik niegodny zaufania.

Dług może się przytrafić każdemu. To nic złego, dopóki traktujemy sytuację poważnie i chcemy spłacić zaległą należność. Nawet jeśli minie długi czas od np. wręczenia mandatu czy niezapłacenia rachunku, nasze zadłużenie dalej potrafi sporo namieszać nam w życiu. Pokazuje to historia pani Eweliny. Dlatego najlepiej kuć żelazo póki gorące i spłacać długi najszybciej, jak to możliwe.