O tym, jak z powodu „życia ponad stan” wpadłem w długi

Wiele osób w Polsce narzeka na niskie zarobki oraz wysokie koszty utrzymania. Niewłaściwe gospodarowanie pieniędzmi i rozrzutność podczas zakupów mogą sprawić, że nawet najwyższa pensja okaże się niewystarczająca. O negatywnych skutkach życia ponad stan przekonał się pan Marcin, który z powodu lekkiej ręki do wydatków wpadł w poważne kłopoty finansowe.

 Moja historia zaczyna się jak wiele innych. Skończyłem studia na kierunku informatycznym i zaraz po tym dostałem pracę w firmę, w której odbywałem praktyki studenckie. To były pierwsze poważne pieniądze, które zarabiałem. Mogłem zacząć żyć na własną rękę. Wynajęty pokój zamieniłem na dwupokojowe mieszkanie. W końcu mogłem zapraszać znajomych, kiedy chciałem, współlokatorzy nie mieli nic do gadania! Na początku sporo kosztowała mnie też nowa garderoba, ponieważ chciałem dopasować się do trendu w pracy. Bank, widząc moje zarobki, szybko zaproponował mi kartę kredytową. I tak to się zaczęło…

 Wiele osób, które trafiają do nowego środowiska, nie bierze pod uwagę swoich możliwości finansowych i za wszelka cenę stara się dopasować do otoczenia. Ponadto polepszenie sytuacji finansowej sprawia, że nagle nasze potrzeby rosną. Nie zadowalamy się już tym, co wcześniej stanowiło dla nas normę. To wszystko wiąże się ze zwiększeniem kosztów życia.

Nowy styl życia, koledzy, wyjścia integracyjne i po pracy – to wszystko sprawiło, że dość często jadłem na mieście, do tego dochodziły alkohole z wyższej półki, a często – z chęci zaimponowania kolegom – „stawianie” obiadu czy butelki. Pojawiły się też większe opłaty za mieszkanie, no i oczywiście weekendowe imprezy ze starymi kumplami, którzy wychodzili z założenia, że skoro pracuję, to ja zapewniam i jedzenie, i alkohol na imprezie. Dość szybko musiałem więc użyć po raz pierwszy karty kredytowej, ale nie przejmowałem się tym, przecież zarabiałem i to wcale nie tak mało.

 Problem z kartą kredytową polega na tym, że kiedy płacimy przy jej pomocy, nie korzystamy z własnych pieniędzy, a ze środków pożyczonych od banku, które w którymś momencie trzeba będzie oddać. Wiele osób niestety o tym zapomina. Co więcej, nie zdaje sobie też sprawy z faktu, że pożyczkę z karty kredytowej należy zwrócić w wyznaczonym terminie. Inaczej bank zacznie naliczać nam wysokie odsetki za każdy dzień zwłoki.

Żyłem ponad stan, czyli wydawałem więcej niż zarabiałem, stale więc miałem zadłużenie na karcie kredytowej. Tak zastał mnie grudzień i święta. Chciałem pochwalić się przed rodziną zarobkami, wziąłem więc pożyczkę, żeby kupić drogie prezenty. Po świętach czekał mnie wyjazd z kolegami z pracy na Sylwestra, w Alpy. To wszystko kosztowało mnie dużo więcej, niż mogłem sobie pozwolić. Na początku nowego roku obudziłem się z pustym portfelem, pożyczką i debetem na karcie kredytowej. Nie miałem za co tego wszystkiego spłacić. Mój dług z dnia na dzień się powiększał…

 Kiedy raz weźmie się pożyczkę, którą trudno nam spłacić, bardzo łatwo można wpaść w pętlę zadłużenia. Wyjście z niej jest szczególnie kłopotliwe dla osób, które nie mają nawyku oszczędzania i wydają pieniądze lekką ręką, bez zastanowienia. Pan Marcin w młodym wieku wpadł w towarzystwo osób, które lekkomyślnie podchodziły do finansów, co było pośrednią przyczyną jego problemów finansowych. Nie jest on zresztą przypadkiem odosobnionym. Według statystyk sama Grupa KRUK obsługuje w tym momencie wierzytelności około 400 tysięcy osób w wieku od 18 do 30 lat, których łączne zadłużenie wynosi aż 1,45 miliarda złotych.

Z pomocą przyszli mi rodzice, ponieważ po jakimś czasie na mój adres zameldowania, czyli dom rodzinny, zaczęły przychodzić listy od firmy windykacyjnej. Rodzice spłacili połowę moich zobowiązań i zaproponowali, żebym do czasu rozwiązania swoich problemów pomieszkał u nich. Dzięki ich wyrozumiałości udało mi się powoli wyjść na prostą. Dwupokojowe mieszkanie zmieniłem teraz na kawalerkę; Znalazłem też inną pracę i zacząłem oszczędzać na przyszłość. Z dumą mogę powiedzieć, że nie posiadam w tej chwili żadnego kredytu.